Moją biżuterię dotąd trzymałam w pudełku... Ilekroć chciałam coś wyjąć z niego musiałam uporać się z plątaniną niteczek, haczyków, koralików itp. Straciłam cierpliwość! Kupiłam najtańsze haczyki samoprzylepne, a na kolczyki zrobiłam "beleco" znaczy co mi tam wyszło spod szydełka bez obliczeń, przemyśleń - ot tak sobie dziergałam bez pomyślunku...
I z tych oto pomocników zrobiłam sobie na drzwiczkach szafki łazienkowej takie oto składzik biżuteryjny :D Przyznam, że podczas otwierania/zamykania szafki korale nieco obijają się o drzwiczki, ale przyzwyczaiłam się już do delikatnego ich traktowania :) Najważniejsze, że wszystko widoczne, jak na dłoni, łatwo zdjąć i używać...
Poza tym ostatnio kiepsko z moją formą szydełkową, bo trochę zmian w naszym życiu, do tego zakończenie roku szkolnego, urodziny dzieci i wakacyjnie, na przechowanie mamy zwierza! Takiego oto i chyba nie ma wątpliwości w czyim pokoju on rezyduje i kto się nim opiekuje :)



Świetny pomysł, a przy okazji świetnie wygląda :-)
OdpowiedzUsuńFajnego masz lokatora :-)
Pozdrawiam serdecznie.
Chodził mi po głowie motyl jakiś albo coś innego wymyślnego, ale zupełnie nie miałam natchnienia, żeby szukać modelu, liczyć oczka, słupki i inne... A w zamkniętej szafce i "serwetka" się sprawdza :)
UsuńPomysłowe :)
OdpowiedzUsuńTeż mi się pomysł podoba,u mnie tak samo wszystko na kupie i wyjęcie z tej kupy czegokolwiek kosztuje sporo nerwów a tu wszystko ma swoje miejsce:))
OdpowiedzUsuńBardzo fajny pomysł na okiełznanie biżuteryjnego chaosu. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń