... po takim czasie aż nie wiem co napisać...
Przede wszystkim jest mi miło, że ktokolwiek zagląda jeszcze na mojego bloga. Dzięki!
Myślę sobie, że pomalutku zbliża się moment kiedy będę w stanie cokolwiek zrobić nowego bez pomocy małych rączek :) Owe małe rączki już zaczynają się same bawić niekoniecznie bardzo blisko maminej kiecki. Obym się nie pomyliła, bo na razie boję się wyjąć nawet włóczkę ;) Czaaasem coś przeszyję, ale nie jest to warte nawet pokazania, raczej naprawiam ciucha czy zwężam... Z nowych rzeczy to uszyłam poduszkę podróżną tuż... po wakacjach ;) Aaaa o spodnie synowi uszyłam z rękawów bluzy męża. Nadają się tylko na podwórko do zwożenia opału, ale co tam - ciepło mu będzie i nie żal jak zniszczy ;) Pokażę jak mnie natchnie dnia któregoś do zrobienia zdjęć (albo raczej syna natchnie do zapozowania, bo ostatnio ucieka przede mną jak widzi obiektyw!)
Nawet nie mam czasu na zaglądanie na inne blogi :( Wybaczcie!!! Komputer ostatnio jest rzadko uruchamiany... Raz w miesiącu na pewno - jak rachunki płacę ;)
Pozdrawiam wszystkich gorąco... Zajrzę! Może szybciej niż przed bożym narodzeniem ;)
Rozumiem, jak to jest opiekować się maluchem. Życzę powodzenia.
OdpowiedzUsuńNo jest dość intensywnie... Cała trójka jest intensywna, każde inaczej, ale to najmłodsze najbardziej przeszkadzające :)
UsuńOj wiem coś na ten temat...młoda potrafi zająć się sobą ale niebezpiecznie ją ciągnie w stronę firan. Spokój mam w zasadzie tylko kiedy śpi. Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuń