wtorek, 8 listopada 2016

Garderoba lali

Czego się nie robi dla maślanych oczek dziecięcia? Jako że moje dziecko nr 3, a jednocześnie córka nr 2 kocha lale to ma jedną taką najukochańszą odziedziczoną po starszej siostrze, nieco sfatygowaną, prawie bez odzieży... No właśnie jak to być może, że nie ma jej w co ubierać? Więc matka zabrała się za wytwarzanie! Zaczęłam od sweterka, projekt powstawał podczas pracy, później z resztek czapka... Tylko co z guziczkami? Z jakimi poradzi sobie niespełna dwulatka? I wymyśliłam... a córka przetestuje czy rozwiązanie się sprawdzi...



Jak widać spodenek jeszcze brak, ale nadrobię to niebawem. Mam w planie, znaczy elfy Mikołaja mają w planie ;) uszycie pieluszek bawełnianych z rzepami i może kilku innych jeszcze drobiazgów... Oby się udało...

1 komentarz:

  1. Znam te maslane oczy :) Też jestem w stanie dużo dla nich zrobić :)

    OdpowiedzUsuń