Jakiś czas temu zakupiłam sobie przepastną torebkę, która świetnie się sprawdza gdyby nie parę drobiazgów. Niby drobiazgi, ale wiadomo - utrudniały życie, szczególnie w momencie kiedy stojąc przy kasie trzymasz ruchliwe dziecko na jednej ręce, a drugą próbujesz wygrzebać portfel... Postanowiłam więc lekko ją zliftingować w czasie czekania na przesyłkę włóczek na kolejne robótki. Pierwsza sprawa to zamek - nie wiadomo dlaczego miał długość 60cm, kiedy cała torebka potrzebowała zamka 73cm! Druga to czerń podszewki powodowała ciemność wewnątrz torebki. Zmieniając podszewkę postanowiłam wnętrze podzielić na dwie części - portfelowo-codzienna i dzieciowa... I udało się :) Jeszcze tylko prasowanie i voila :D



Bardzo fajny pomysł na upraktycznienie torby. Lubię duże terebki-twoja jest śliczna, ale często nie można noc w nich znaleźć.
OdpowiedzUsuńBardzo mądrze zrobiłaś. Spersonalizowałaś ją po prostu.
OdpowiedzUsuńSuperowe wnętrze ! Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuń