Wakacje mamy zaliczone, udane, a bardzo nam były potrzebne... Pogoda zasadniczo dopisała, bo upalnie nie było, trochę w morzu potaplaliśmy nogi, pozwiedzaliśmy okolice, ale nie lało! To jest najważniejsze...
Szydełko oczywiście wzięłam... Włóczki dwie, ale nie miałam czau ich nawet wyjąć - za dużo się działo :)
Był też przykry incydent... padł mi aparat :( Zawiesił się 2 razy i po trzecim już nie powstał... Ech... Nie wiem kiedy dorobię się czegoś nowego... To może potrwać, bo ja niestety mam pewne wymagania, kosztowne wymagania :/
Na szczęście z wyjazdu trochę zdjęć mamy. Pamiątka będzie...

olo - gdzie ci to morze zwiewa na zdjęciu? ;)
OdpowiedzUsuńEee tam morze... Musiałam być ekspress i złapać Tysia, który z prędkością światła zwiewał z kadru ;)
Usuń