Jestem zła na siebie!
Zabrałam się za sweterek do rozpinania. Wybrałam bardzo prosty wzór, krój mój ulubiony czyli zapięcie na jeden guzik + szerokie rękawy u dołu... Wyszły pięknie! No ale rozmiar... Zwykle noszę 38, zrobiłam plecy i okazało się, że jednak lepiej będzie jak zrobię 36.. no i reszta już jest 36... Niby się zgrało, ale dekold się zrobił mega-dekoldem i swetr z ramiom się zsuwa... Ech... I teraz myślę co tu zrobić, żeby się nie narobić, a dobrze było ;) Nie uśmiecha mi się pruć całych pleców... Głupia taka...
Ale ogólnie myślę, że pierwsze koty za płoty i nawet przyzwoicie jak na pierwszy raz :) Użyłam moją ukochaną ostatnio alize cotton gold - jest cuuuudna w dotyku!
A poza tym co robię? Milion rzeczy :D
Dziś na tapecie sok z czarnego bzu! Na próbę, bo nie wiem czy dzieci zechcą go pić, ale mam przeczucie, że dziś pójdę szukać więcej owoców w lesie... A to ostatni dzwonek, bo zaczynają opadać...




Sweterek świetny! soku takiego nigdy nie robiłam ,ale może spróbuję!
OdpowiedzUsuńPiąty raz dodaję komentarz i przez to literowanie to ciężko idzie.
Zaraz powinno być bez literowania :)
OdpowiedzUsuńSok jak się okazało pyyyszny jest, syn ciągle upomina się o więcej, a że ma katar i kaszle to jak znalazł dla niego! Wyruszam więc na poszukiwania bzu :)