środa, 14 listopada 2012

Opaska, a nawet dwie...

Pamiętacie czapkę śnieżynkę pierwszą wersję? Po odkryciu pomyłki zabrałam się za prucie no i okazało się, że jest problem - włóczka włochata nie chce się dać spruć :/ Plącze się bardzo. Więc... odcięłam ten fragment i zrobiłam z niego opaskę dla Tysi... Moja mama jak ją zobaczyła to spodobała jej się na tyle, że powstała czarna jej wersja na bordowej "podbudowie" (że się tak wyrażę - zboczenie zawodowe ;) )...




3 komentarze:

  1. Wyglądają na super ciepłe :)Z takiej włóczki byłyby też świetne nauszniki :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Urocze opaski :) Ja kiedyś też miałam podobny problem z włochatą włóczką. Nie sprułam, nie odcięłam kawałka, bo mi było żal tego, co zrobiłam i teraz włóczka od kilku lat leży w kącie. Może kiedyś jeszcze coś z nią zrobię. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń