Dziś dwie sprawy...
Zacznę od nowości. Zobaczyłam jakie cuda można zrobić z papierowej wikliny i zakochałam się. A że kocham koszyki, pudełka i inne organizatory przestrzeni to nie mogłam odpuścić i koniecznie musiałam spróbować! No i... wyszło lepiej niż myślałam, ale i tak kiepsko. Nie wiem czy to moje zamiłowanie do perfekcjonizmu, ale muszę się jeszcze dużo uczyć. Nie rezygnuję, będę działać (jak tylko poznam jakieś metody medytacji umożliwiające zminimalizowanie ilości spania do godzinki na dobę :) )...
Tak więc prezentuję mój pierwszy koszyk - krzywy, niedokładny mocno, ale przypomina nawet koszyk i o to chodzi!
I druga sprawa.
Jestem lepsza od marketów - tam świętami "pachnie" od listopada, a ja zaczęłam już przed ;) Zabrałam się za gwiazdeczki czy też śnieżynki szydełkowe. No nawet mi się podobają mimo, że nie wszystkie są idealne. Tak więc sezon przygotowań do świąt uważam za otwarty ;)





Śliczny koszyczek. Mnie też by się taki przydał.Gwiazdeczki są super, akurat na choinkę. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńŚliczne gwiazdki a koszyk jest super szczególnie,że pierwszy:))
OdpowiedzUsuńZ przygotowaniami szydełkowymi to tak jest, że trzeba zacząć dużo wcześniej. Ja co roku brałam się za świąteczne dzierganie zbyt późno, więc w tym roku, tak jak Ty, zaczęłam w październiku :)
OdpowiedzUsuńDokładnie :) Ja już zdążyłam rozdać moje gwiazdki - mojej mamie ;)
UsuńDziękuję za docenienie moich wypocin :)
OdpowiedzUsuńMoje gwiazdki z założenia miały być na okno, ale choinkę też rozważam... Zobaczę ile uda mi się ich zrobić.