Nie tak dawno Tika przymierzyła golf brata swego i z prędkością światła zdjęła go zaraz po włożeniu, po czym oznajmiła "nie dziwię się, że on nie chce tego nosić - to faktycznie gryzie!". Ech... czapki ich nie gryzą, szyjogrzeje bardzo... Dobra, czyli czas zmienić taktykę... Wyjęłam bawełnę z akrylem, kazałam wymiziać szyje i określić się czy to to gryzie - nie gryzie... Ufff... Na pierwszy ogień poszedł golf dla Tiki. Dość szybko poszedł i na szczęście się sprawdził! Muszę jeszcze tylko czapkę dorobić...
Szyjogrzej w praktyce wycieczkowej:
Magicznie bywało momentami:
A do swojego
kompletu dorobiłam praktyczne mitenki:
EDIT.
No zapomniałam napisać, że z mitenek jestem dumna, bo robiłam je na raz na jednej żyłce - pierwszy raz a wyszły :D Znów się czegoś nauczyłam ;)
Mitenki - rewelacja !
OdpowiedzUsuńCieszę się razem z Tobą, że sprostałaś niełatwym klientom... :-) Szyjogrzej śliczny :-)
Piękna zdjęcia z wycieczki.
Pozdrawiam serdecznie.
Ojjj tak - własne dzieci są zdecydowanie najtrudniejszymi klientami - jak mam im robić zdjęcia czy robótki to wyciskają ze mnie ostatki cierpliwości...
UsuńMitenki i szyjogrzeje są cudowne. Dzieciom ciepło w szyję, a w mitenkach można np prowadzić auto. Gdzie byliście, że pokazujesz takie śliczne widoczki?
OdpowiedzUsuńByliśmy na szybkiej wycieczce tylko na Kubalonkę, ale mgła zrobiła swoje - magia :)
UsuńMoje też coraz częściej piszczą,że gryzie :)
OdpowiedzUsuńSuper szyjogrzej i mitenki!
To z wiekiem przychodzi chyba, bo Lala nie narzeka jeszcze...
UsuńMoje dzieci też marudzą, że je gryzie (ale ja też jestem wrażliwcem, więc mnie to nie dziwi :) - za każdym razem "miziamy się" włóczką po szyi i sprawdzamy :) Świetny szyjogrzej, mitenki wyszły super! Bardzo ładnie leżą na dłoniach :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Asia