Mam chwilowy przestój robótkowy - czekam na włóczki. Dotrą lada dzień!
Tymczasem chodząc smętnie po domu zaczynam myśleć o słońcu, o wiośnie, o moim ogrodzie... Może jakby prawdziwa zima była to nie tęskniłoby mi się tak bardzo, ale w tych ciemnościach marzy mi się jasność, zieleń!
W ubiegłym już roku spędziłam mnóstwo czasu w ogrodzie! Nawet ciąża i ogrooomny brzuch mi w tym nie przeszkodziły :D Plewienie mnie odpręża. Oj uwielbiam widzieć efekty mojej pracy! Sąsiedzi pewnie biorą mnie za wariatkę, ale regularnie oglądam moje rabatki ze wszystkich stron i planuję, planuję, planuję... Szczepię rośliny, podcinam, podlewam, usuwam przekwitłe kwiaty... Ach... Rozmarzyłam się...
W ubiegłą zimę przemarzło mi sporo roślin. Zupełnie zmarzła biała azalia. Zostawiłam korzenie w ziemi, żeby nie rozgrzebywać kory. Ale jesienią stał się cud! Azalka odbiła!!! :D Pojawiło się kilka młodziutkich gałązek. Niestety lekki jesienny mróz już zdążył je ściąć, ale myślę, że wiosną ruszy z kopyta! Na szczęście w sporym procencie przemarznięte wrzosy puściły sporo nowych gałązek i mają sie dobrze.
W tym roku mrozu brak, śniegu brak... Ciekawe czym ta zima nas jeszcze zaskoczy...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz