Tak, tak... ja wiem... wieki mnie nie było. Nie sądziłam, że to możliwe, ale przez jakieś 4 miesiące nie dotknęłam nawet szydełka i drutów! W ciągu dnia było intensywnie, a wieczorem padałam jak mucha...
Obecnie nadal jest intensywnie bardzo, wręcz jeszcze bardziej, bo potomek nr 3 staje się coraz mobilniejszy, ale mój organizm chyba lepiej sobie radzi z wysiłkiem całodziennym i pobudkami nocnymi, więc wieczorami jestem w stanie cokolwiek zrobić, więc robię :D Kocyk :D Długo zastanawiałam się nad tym jak ten ma wyglądać, aż wypatrzyłam u Fusika takie oto cudo i wiedziałam!!! Będą serduszka!!! Błędów początkowych staram się nie widzieć (bo zauważyłam je grubo za połową robótki, ojjj bolało!), serduszka są średnio serduszkowe, ale ogólnie jestem zadowolona :D Żeby nie było za wesoło ciągle go nie skończyłam, ale dziś już go wypróbowałam, bo mimo upałów jeszcze wcale nie jest za gorąco i musiałam czymś przykryć Lalę, więc aż się prosiło, żeby wypróbować nową robótkę :D


Kocyk świetny a nóżka cudowna. Ucałuj ją.
OdpowiedzUsuńAle słodziaki:-) I kocyk i dzidziuś. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńŚliczności :-)
OdpowiedzUsuńPrześliczny kocyk :-) Miałaś wspaniały pomysł, żeby zrobić go w serduszka.
OdpowiedzUsuńTeraz nie pozostaje Ci nic innego, jak szybko go ukończyć, bo świetnie okrywa Twoją córcię :-) Ostatnie zdjęcie cudne!
Pozdrawiam serdecznie.
Dzięki babeczki kochane!
OdpowiedzUsuńUpalny niż mam, ale myślę niebawem się zabiorę za niego intensywnie i mam nadzieję szybko skończę :D Myślę jeszcze nad imieniem/inicjałami, ale to chyba będzie już przegięcie?