poniedziałek, 2 listopada 2015

Czapka...

Skończyłam czapkę z wieczornej migawki...  Ta jest dla mnie... chyba ;) Bo jak to często bywa dzieci mi "kradną" moje części garderoby drutowo-szydełkowej... To w sumie bardzo dobrze, bo tym samym łechtają próżność matki, że jej wypociny nadają się do pokazania na zewnątrz ;)
Czapka do codziennego śmigania, głównie na trasie przedszkole-dom. Kolorowa tak jak lubię. Rozważam dorobienie mitenek. A już na pewno czegoś na szyję, ale nie z tej włóczki. Najlepiej jednokolorowej w zieleni z czapki, tylko czy taką znajdę?


Muszę jeszcze intensywnie pomyśleć nad czapką dla Tysia i co zrobić z jego szyją. W zeszłym roku jeszcze dał sobie cokolwiek nałożyć. W tym roku go wszystko okrutnie gryzie począwszy od kalesonów/rajstop po szyjogrzeje i czapki wrrr...

2 komentarze:

  1. Wspaniała czapka :-) Śliczne kolory i świetnie leży na Twojej głowie.
    Oj ja też lubię, jak się moim dzieciom podoba to, co wydziergam :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń