Od dłuższego czasu myślę intensywnie o fartuszku kuchennym. Kupne jakoś mi nie leżały, a to wzór nie taki, a to cena... Wpadł mi ostatnio w ręce materiał świetnie nadający się na fartuszek, a w dodatku zgrywający się z kolorystyką kuchni, więc trzeba było to wykorzystać :) A że praktyka czyni mistrza to dziś wprawiałam się zawzięcie :) Po moich kiepskich początkach (pamiętacie mój przybornik? ;) ) tym razem poszło lepiej. Znacznie lepiej :D
Założenie było takie, że fartuch ma chronić obecnie mój brzuch przed pochlapaniem (a brzuch ma magiczne właściwości przyciągające krople pokarmu :) ), a docelowo zabezpieczać moje tyły przed zabrudzeniem. Po każdym gotowaniu zawsze mam umazany tyłek - moje ręce bezwiednie, absolutnie same wędrują nań celem wytarcia :/
I oto jest!
Śliczny fartuch, śliczny brzuszek:)
OdpowiedzUsuńRewelacyjnie wyglądasz :-) Świetny materiał znalazłaś na swój fartuszek. A sam fartuszek - doskonały :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Śliczny fartuch, nie wiedziałam że jesteś w ciąży. Choć kiedyś pogratulowałam koleżance, która tak śmiesznie utyła w tym miejscu.
OdpowiedzUsuńAno jestem :) To dopiero 25 tydzień, a brzuch mam jak wiele dziewczyn przed porodem (choć nie widać na zdjęciu - fartuch doskonale go maskuje) - taka uroda moja :)
UsuńDzięki wielkie dziewczyny :) Odetchnęłam jak zobaczyłam, że efekty są :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy - brzuch i ja ;)
Gratulacje z powodu baby :) ! Fartuch super, aż chce go się założyć i gotować :)
OdpowiedzUsuń