Zrobiłam Tysiowi pierwszą czapkę z poszyciem z polara... Zimówkę wersję w 3 kolorach by pasowała do komina białego i czerwonych rękawiczek, które ma w spadku po Tysi. Wnętrza czapki nie pokażę, bo wstyd - do szycia ja się nie nadaję, zdecydowanie! Ale funkcię swoją spełnia i to jest najważniejsze... Jeszcze jedno mnie boli... zszyłam polar z 2 elementów i szew odznacza się na gotowej czapie. Przeszyłam go tak, by maksymalnie zgładzić go, ale i tak się odznacza... Powstał "irokez" choć na szczęście bardzo się nie rzuca w oczy... Nic to... czapa będzie używana intensywnie, bo urzekły mnie kolory - w moim stylu :)

Wspaniała czapka :-)
OdpowiedzUsuńIdealna :-)
Pozdrawiam serdecznie.