...czyli to co dzieci bardzo lubią!
W ubiegłym roku, z tego samego przepisu, robiłyśmy z Tiką to samo - pyszne pierniczki. Mamy z tego dużą przyjemność... Tym razem musiałam przepis nieco zmodyfikować, bo Tysi nie wolno jeść zwykłego cukru, co najwyżej fruktozę. Odpada też miód niestety, więc zamiast niego dodałam więcej fruktozy i dodatkowe jajko. Żaden ze mnie smakosz, ale ja niespecjalnie czuję różnicę, więc to nie będzie ostatnie nasze pierniczenie.
Kilka dni temu zrobiłam jeszcze coś - tacę. Zachowałam drewniane opakowanie z zegara, który kupiłam już jakiś czas temu. Nie miałam zupełnie pomysłu co z niego zrobić, aż mnie natchnęło...
Taca już pomalowana, ale czeka na lakierowanie - musi mocy nabrać ;)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz