niedziela, 5 maja 2013

Chorobowo...

Intensywne dni ostatnie mamy, a to za sprawą syna schorowanego... Niestety angina go dopadła, ale już mamy przełom! Czwarta doba już bez gorączki, a ciężko bardzo było zbić jego 40st... Chusta poszła w ruch, bo malutek bardzo niespokojny. Znów mi chusta moja ukochana tyłek uratowała :) I będziemy się nosić tak długo jak mi kręgosłup pozwoli!


Przymusowe koczowanie domowe wykorzystuję na realizację zaległych planów... W końcu obrobiłam zdjęcia do powieszenia!


2 komentarze:

  1. To dobrze, że synuś czuje się już lepiej. Dużo zdrowia dla niego i całej Twojej rodziny.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Ufff pierwsza nocka normalnie przespana... Jest dobrze :D

      Usuń