Intensywne dni ostatnie mamy, a to za sprawą syna schorowanego... Niestety angina go dopadła, ale już mamy przełom! Czwarta doba już bez gorączki, a ciężko bardzo było zbić jego 40st... Chusta poszła w ruch, bo malutek bardzo niespokojny. Znów mi chusta moja ukochana tyłek uratowała :) I będziemy się nosić tak długo jak mi kręgosłup pozwoli!
Przymusowe koczowanie domowe wykorzystuję na realizację zaległych planów... W końcu obrobiłam zdjęcia do powieszenia!
To dobrze, że synuś czuje się już lepiej. Dużo zdrowia dla niego i całej Twojej rodziny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Dziękuję bardzo! Ufff pierwsza nocka normalnie przespana... Jest dobrze :D
Usuń