poniedziałek, 17 marca 2014

Czapunia fioletowa

Skończyłam w końcu fioletową czapunię niedoszłą moją :) Przyznam, że bardzo mi się podoba, aczkolwiek przejście ze ściągacza w warkocz zrobię inaczej nieco następnym razem. Tak, tak... podejmuję się kolejnej próby ;) Mam śliczną włóczkę dla Tysi mojej, bo teraz borajstwo chodzi w moich brązach, a ona nadal róże kocha.



Jak widać z tyłu gafę strzeliłam - dwa paski wyszły, ale udajemy, że tak miało być ;) Przynajmniej mamy znacznik, że to tył ;)

4 komentarze:

  1. No piękna! A to z tyłu czyni ja tylko jeszcze bardziej wyjątkową! Nie jest proste wydzierganie samemu bez wzoru czapki o takim wzorze! Dobrze, że sięgnęłaś po druty, bo najwyraźniej talent w Tobie drzemie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boska jest ta czapusia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki bardzo :D

    Dzierganie bez wzoru, z głowy podatne jest na błędy, w pewnym stopniu to zawsze niespodzianka jest, ale chyba mimo wszystko mobilizuje do myślenia bardziej niż śmiganie wg wzoru. Taka wersja jest mi bliska, bo upierdliwe jest dla mnie śledzenie schematu, noszenie ze sobą oprócz robótki dodatkowo kartek no i w moim odczuciu ciężko o wzór idealny... Za to robię za małe czapki ;) Ale co tam... Jest ryzyko, jest zabawa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała czapka :-) Świetny kolor i doskonałe warkocze :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń