poniedziałek, 17 marca 2014

Małymi kroczkami wiosna...

Czy Wy też tak nachalnie zapraszacie wiosnę do domu?
Jak wyjrzałam przez okno i zobaczyłam, ze moja forsycja zaczyna kwitnąć to podekscytowałam się i MUSIAŁAM mieć ją w domu! Do tego z synem siałam rzeżuchę i czekamy aż podrośnie, bo na razie jeszcze wątpliwą ozdobą jest :) A że na dworze wichura, ciemnica i mokro to świeczuszki uruchomiłam i jest przesympatycznie :)




2 komentarze:

  1. Kiełki też od dawna hodujemy. Pycha. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę się rozejrzeć za forsycją, bo rzeczywiście to taki pierwszy zwiastun wiosny :) klika gałązek i od razu robi się radośniej :)

    OdpowiedzUsuń