Przyznaję się bez bicia - dostałam lekcję pokory i to na prostej w zasadzie rzeczy. Wymyśliłam sobie przybornik na moje manele robótkowe. Niby taka prościzna - tu zszyć, tam zagiąć - nic trudnego, a wyszedł mi taki krzywulec postrzępiony, że ło matko! Ale jak to mówią... pierwsze koty za płoty. Kolejny będzie wypasiony ;)
Wiesz co, ja też się przekonałam, że szycie wcale nie jest takie proste. Jednak masz prawo powiedzieć, że to jest Twoje, a jako, ze ręcznie wykonane, ma prawo być trochę krzywe. Jak dla mnie jest ok, szyj i się nie zrażaj. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTak jest!!! I tak to sobie muszę tłumaczyć :D
Usuńe tam! mow, ze tak mialo byc :D mi sie podoba :D
OdpowiedzUsuń:D
UsuńJa jestem największym swoim krytykiem i w tym problem :)
Ja tez najbardziej się wykładam na prostych rzeczach , ale Twój przybornik nie wygląda wcale najgorzej , a najważniejsze , że spełnia swoją funkcję :)
OdpowiedzUsuńNo ba :D
UsuńEeee tam, wcale nie taki zły:) ale czekam na następny:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Marlena
Na razie porzuciłam maszynę na rzecz wypoczynku. Jakieś dziwne przemęczenie mnie dopadło i pilne szydełko mam... Ale! Pocztą idzie do mnie materiał obiciowy na siedziska naszych krzeseł z czasów mojej babci :D Pewno w poniedziałek dotrze :) Nie mogę się już doczekać!
UsuńMoże po prostu paski krzywo namalowali, a Ty szyłaś prosto? Fajny gadżet, pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńAaa tak! faktycznie z tej strony paski krzywo były zszyte i to nie przeze mnie :) Z drugiej strony są prosto i tych się trzymałam :)
Usuń